Powrót

EBC zamieszał na rynku walut.

EBC
zamieszał na rynku walut. Europejski Bank Centralny spowodował wczoraj to czego
chyba nikt się nie spodziewał – „trzęsienie ziemi” na rynku walut oraz głównych
indeksach giełdowych. Kurs głównej pary EUR/USD, który jeszcze przed godz. 14
zbliżał się do kwietniowego minimum 1,0520, gwałtownie zwyżkował, zatrzymując
się dopiero na poziomie 1,0945, co z kolei spowodowało silne ruch na rynkach
lokalnych. Kurs amerykańskiego dolara w stosunku do naszej waluty do końca
czwartkowej sesji spadł ponad 10 groszy do poziomu niespełna 3,93. Na wartości
stracił również brytyjski funt, za którego na zamknięciu płacono nieco ponad
5,96 zł.  Z kolei cena euro poszybowała
na 4,32 zł. Zdrożał też szwajcarski frank.

Co
takiego więc zrobił EBC? Po pierwsze, obniżył stopę depozytową do -0,30 proc. z
dotychczasowego poziomu -0,20 proc., pozostawiając jednocześnie główną stopę
referencyjną oraz stopę kredytową na niezmienionym poziomie. Nie to jednak było
głównym przyczynkiem ruchów na rynkach walutowych. Spowodowały je rozczarowujący
inwestorów wydźwięk wypowiedzi Prezesa Draghiego na konferencji po zakończonym
posiedzeniu EBC. Potwierdził on co prawda wydłużenie programu QE do marca 2017
lub nawet dłużej, jeśli taka będzie potrzeba, utrzymując jego miesięczną
wartość zakupów aktywów na poziomie 60 mld eur. Dodatkowo zestaw skupowanych
aktywów zostanie rozszerzony o obligacje samorządowe, a dochody z nich
osiągnięte będą reinwestowane.  Ogłosił
również podniesienie prognozy dynamiki PKB dla Eurolandu, obniżając
równocześnie nieznacznie szacowaną inflację na lata 2016 i 2017. Nie wspomniał
natomiast nic o powiększeniu miesięcznej kwoty zakupów w ramach QE, czego w
głównej mierze oczekiwały rynki. Skutkiem tego decyzje podjęte wczoraj przez
EBC inwestorzy odczytali, jako nazbyt ostrożne, co w konsekwencji stało się
impulsem do skokowej aprecjacji euro względem większości walut.  Jeśli natomiast chodzi o wczorajsze dane
makro, szczególnie odczyty PMI dla krajów europejski i strefy Euro, to okazały
się one zgodne lub zbliżone do zakładanego konsensusu jeżeli nie wpłynęły zasadniczo
na układ sił na rynku walutowym. Również wczorajsze przemówienie prezes FED w
amerykańskim Kongresie nie przełożyło się na wycenę amerykańskiej waluty.

Czy
zapoczątkowany wczoraj ruch w górę na głównej parze walutowej jest symptomem
odwrócenia trendu czy tylko silną korektą, trudno jeszcze powiedzieć. Na pewno
oddala się scenariusz przebicia tegorocznych minimów i podążania w kierunku
zrównania wartości euro do dolara. 
Osłabi to też zapewne reakcję na raczej pewne podniesienie w połowie
grudnia przez FED stóp procentowych, gdzie silnym poziomem wsparcia może być
1,06. Jeśli tak się stanie, rok zakończymy z dość silnym euro na poziomie 4,25-
4,30 zł i dolarem poniżej 4zł.

Dzisiejszy
poranny handel na naszym rynku, przebiega pod znakiem próby konsolidacji osiągniętych
wczoraj poziomów. Przed godz. 11 za euro trzeba zapłacić 4,3170 zł, za dolara
3, 9650, za brytyjskiego funta 5,9970 za a za franka 3,9650 zł.  Dziś jeszcze z ważniejszych informacji
makroekonomicznych poznamy o godz. 14: 30 dane z rynku pracy w USA na temat
bezrobocia i zmiany zatrudnienia ( tzw. payrollsy). Nie powinny one jednak
zbytnio zaważyć na obecnej sytuacji, chyba, że (co raczej mało prawdopodobne)
okazałyby się bardzo złe, co mogłoby zmniejszyć oczekiwanie na grudniową
podwyżkę stóp za oceanem i jeszcze osłabić dolara względem euro i złotego.  Ponadto wieczorem swoje wystąpienia ma kilku
członków amerykańskiej rezerwy, które mogą mieć znaczenie w kontekście
grudniowej decyzji FED.

 Damian Papała

Główny dealer walutowy
KantorOnline.pl   

[Głosów:0    Średnia:0/5]
O autorze /

Dział Wymiany Walut i Operacji Finansowych Kantoronline.pl jest zespołem ekspertów, którzy zdobywali swoje doświadczenie nie tylko na polskich, ale i na światowych rynkach.

Dodaj komentarz