Powrót

FED znowu rozdaje karty

Koniec
tygodnia przynosi dużą zmienność na rynku walutowym w tym złotego. W trakcie
czwartkowej sesji nasza waluta zyskiwała w stosunku do dolara i brytyjskiego
funta, pozostając pod presją wobec franka i euro. Zgoła odmienną sytuację mamy
na otwarciu piątkowego handlu: drożeje dolar i funt, tanieją frank i euro.

Ruchy
na złotym są pochodną sytuacji na szerokim rynku, w szczególności zaś tego, co
dzieje się na eurodolarze.  Wczoraj euro
umacniało się do dolara, co niejako wymusiło aprecjację względem amerykańskiej
waluty również i naszej, silnie skorelowanej z euro. Zaznaczam „wymusiło”
ponieważ ogólnie nastroje względem walut rynków wschodzących jeszcze wczoraj
pozostawały negatywne. Na rynkach światowych wczoraj dominowała awersja do
ryzyka, zarówno na rynkach walut jak i na parkietach głównych giełd, co
sprzyjało odpływowi kapitału do „bezpiecznych przystani”. Nie bez znaczenia na
klimat na rynkach  ma zataczająca coraz
szersze kręgi afera „samochodowa”. Napływają informacje, że  koncern z Wolksburga nie był jedynym, który
fałszował wyniki pomiarów emisji szkodliwych substancji w swoich samochodach.
Zbierające się chmury nad rynkiem samochodowym przekłada się na podtrzymywanie
rynkowej awersji do ryzykownych inwestycji, co pośrednio uderza w złotego.  Wsparciem dla naszej waluty w trakcie
czwartkowej sesji okazała się natomiast udana aukcja polskiego długu, gdzie
rentowność polskich obligacji 10-letnich została obniżona.

Rozpatrując
czwartkową sesję, na uwagę zasługuje nieoczekiwana decyzja norweskiego banku
centralnego o obcięciu podstawowych stóp procentowych o 25 pb. Spowodowało to
dość gwałtowną aprecjację norweskiej korony na rynkach, również względem złotego.

Inicjatorem
dzisiejszej zmiany, okazało się natomiast wczorajsze, nocne wystąpienie Prezes
FED - Janet Yellen, która na Uniwersytecie Massachusetts oświadczyła, że
Rezerwa Federalna najprawdopodobniej zacznie podnosić stopy procentowe jeszcze
przed końcem roku. Yellen stwierdziła też, że podobnego zdania jest  większość członków FOMC. Taką decyzję
uzależnia jednak od danych makroekonomicznych. Można jednak powiedzieć, że termin
grudniowy w tym kontekście staje się bardzo realny, a jeszcze do wczoraj było
raczej wątpliwe. Nie brakuje nawet głosów, że decyzja taka może potencjalnie
zapaść już na najbliższym, październikowym posiedzeniu FED-u.  Na reakcje inwestorów nie trzeba było długo
czekać - kurs eurodolara wyraźnie zanurkował. Obecny poziom tej pary to 1,1130
przy 1,1270 jeszcze wczoraj po południu.

 W trakcie piątkowej sesji, przynajmniej do
wczesnych godzin przedpołudniowych obecnie obserwowany trend winien się
utrzymać.  Przemawia za tym raczej
skromne dzisiejsze kalendarium  danych
makroekonomicznych, w którym nie ma istotnych odczytów zarówno krajowych jak i
z Europy. Dopiero od godz.14:30 napływać zaczną dane zza oceanu. Wtedy to
poznamy o godz.14:30  finalną rewizję PKB
z USA za II kwartał, gdzie oczekuje się utrzymania poprzedniego wyniku 3,7
proc. PMI dla sektora usług. O godz. 16:00 opublikowany zostanie zaś  indeks Uniwersytetu Michigan, który według
konsensusu ma zostać nieco zrewidowany w górę do 86,5. Jeśli dane te nie
rozczarują, da to dodatkowy asumpt do wzmocnienia amerykańskiej waluty w
trakcie kolejnych sesji w przyszłym tygodniu.

Damian Papała
Główny Dealer Walutowy
KantorOnline.pl   

[Głosów:0    Średnia:0/5]
O autorze /

Dział Wymiany Walut i Operacji Finansowych Kantoronline.pl jest zespołem ekspertów, którzy zdobywali swoje doświadczenie nie tylko na polskich, ale i na światowych rynkach.

Dodaj komentarz