Powrót

Przyszły tydzień dla Mario Draghiego

W nadchodzącym tygodniu w centrum
uwagi znajdzie się czwartkowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego.
Mario Draghi nakreśli na nim dalszą politykę dotyczącą przyszłości programu
luzowania ilościowego, co z pewnością da impuls dla rynków. Z przecieków jakie
docierają do mediów wynika, że zbyt silne euro jest problemem dla Europy w
dłuższej perspektywie. Dlatego decyzję o zmniejszeniu skupu aktywów z rynku
Europejski Bank Centralny odłoży być może do posiedzenia październikowego. Pozwoliłoby
to na przejściowe osłabienie euro wobec dolara, choć trend wzrostowy pozostaje
niezagrożony.

Dzisiaj natomiast uwaga skupiona
jest wokół dolara amerykańskiego. Mijający tydzień to „jazda bez trzymanki” na
notowaniach eurodolara i tak może pozostać do końca dnia dzisiejszego. Dolar
skokowo osłabiał się względem euro od zeszłotygodniowych wystąpień Mario
Draghiego i Janet Yellen w Jacson Hole. Dolara osłabiła również powódź jaka ma miejsce
w USA i związane z tym ograniczenia w wydobyciu ropy naftowej. Z drugiej strony
opublikowano zaskakująco dobre dane o wzroście PKB w USA liczonym rok do roku,
który wyniósł 2,2% i był wyższy niż wzrosty w Niemczech i Francji. Kurs
eurodolara we wtorek przebił 4,2050 po czym zaczął równie gwałtownie spadać.
Obecnie jest w konsolidacji. Na dalsze impulsy nie musimy długo czekać. Już o
14.30 poznamy zmianę zatrudnienia poza rolnictwem, czyli raport NFP (konsensus wynosi
182 tys.). Wczorajsze dane o niskiej inflacji w Stanach rozczarowały i według
części komentatorów, postawiły pod znakiem zapytania podwyżkę stóp na ostatnim
w tym roku, grudniowym posiedzeniu FED. Do osłabienia dolara przyczyniły się
słowa sekretarza skarbu Mnuchina, według którego słabszy dolara jest lepszy dla
handlu, choć jednocześnie silny buduje zaufanie w dłuższej perspektywie.

Lokalnie GUS podał dane o
wzroście PKB, który wyniósł 3,9% za II kwartał. Inflacja w sierpniu wyniosła
1,8% i nie była zaskoczeniem, w przeciwieństwie do wzrostu inwestycji. Odbicie
w inwestycjach wyniosło jedynie 0,8% i było niższe od oczekiwań. Dobrze, że
miało miejsce, ale na prawdziwy boom musimy poczekać do przyszłego roku.
Inwestycje prywatne mają się bowiem dobrze już teraz, problem jest z publicznymi,
związanymi z dotacjami unijnymi. Te zapewne wyraźnie wzrosną właśnie w
przyszłym roku. Obecny wzrost PKB opiera się na silnym wzroście konsumpcji,
który wydaje się być niezagrożony.

Złoty, podobnie jak inne waluty z
koszyka EM, wyraźnie skorzystał na zamieszaniu wokół dolara, umacniając się we
wtorek do 3,6450 USD/PLN i 4,2450 EUR/PLN. Obecnie mamy do czynienia z korektą,
ale aktualne poziomy nadal mogą cieszyć, np. frankowiczów czy eksporterów. Na
godzinę 11.30 helwecka waluta kosztowała 3,7150 CHF/PLN, za euro zapłacić
należało 4,25 EUR/PLN, kurs dolara oscylował wokół 3,57 USD/PLN, a funt
brytyjski wyceniano na 4,61 GBP/PLN.

Robert Madejski

Starszy Dealer Walutowy

kantoronline.pl

[Głosów:0    Średnia:0/5]
O autorze /

Dział Wymiany Walut i Operacji Finansowych Kantoronline.pl jest zespołem ekspertów, którzy zdobywali swoje doświadczenie nie tylko na polskich, ale i na światowych rynkach.

Dodaj komentarz