Powrót

Siła złego na złotego.

Siła
złego na złotego. Niekorzystna suma wydarzeń mająca miejsce w ostatnim
czasie,  zarówno tych krajowych jak i na
szerokim rynku, osłabiła do niespotykanych od bardzo dawna poziomów złotego
względem głównych walut. W trakcie czwartkowej sesji euro kosztowało już ponad
4,50 zł a cena amerykańskiego dolara podeszła do 4,15zł. Nie lepiej działo się
na parach: funtowej i frankowej, gdzie obserwowaliśmy odpowiednio poziomy: 5,89
oraz 4,11.

Przyczyn
słabości naszej waluty jest kilka, które nakładając się na siebie zadziałały w
sposób synergiczny. Sytuacja na świecie nie sprzyja walutom rynków wschodzących
do których zaliczana jest złoty. Zadyszka chińskiej, drugiej gospodarki świata,
co potwierdzają od pewnego czasu kolejne dane makroekonomiczne z tamtejszej
gospodarki, budzą poważny niepokój wśród inwestorów, zniechęcając ich tym samym
do bardziej ryzykownych poczynań. Odbija się to negatywnie w zauważalny sposób
na notowaniach giełd światowych oraz powoduje odpływ kapitału do „bezpiecznych
przystani”, w tym wypadku w stronę dolara czy szwajcarskiego franka. Sytuację
tę pogłębia jeszcze ciągły spadek cen ropy naftowej na światowych rynkach, co
stwarza zagrożenie załamania gospodarek surowcowych a na rynku walutowym
dodatkowo premiuje walutę amerykańską. Dość powiedzieć, że wczoraj Bank Centralny Rosji zwołał  w trybie natychmiastowym spotkanie z szefami
stowarzyszeń bankowych i banków z powodu kolejnych spadków kursu rubla, który
osiągnął rekordowo niskie notowania w stosunku do dolara.  W trakcie czwartkowej sesji  za dolara płacono 86 rubli. Perturbacje
gospodarcze naszego największego wschodniego, mimo iż wymiana handlowa między
naszymi krajami nie jest w ostatnim czasie imponująca sąsiada, przyczyniają się
do deprecjacji złotego.

Wczorajsze
osłabienie polskiej waluty głównie względem dolara należy przypisać osłabieniu
euro po słowach prezesa EBC Mario Draghiego, który pomimo że  nie
ogłosił zmian w polityce pieniężnej, ani nie zapowiedział ich w sposób
bezwzględny, tym niemniej dał do zrozumienia, że inflacja jest niska, istnieją
czynniki ryzyka dla gospodarki Eurolandu, a stopy procentowe utrzymywane będą
na obecnym lub niższym poziomie jeszcze przez długi. To właśnie widmopogłębienia
deflacji oraz spadku aktywności gospodarczej w strefie euro zraziło inwestorów
do kupowania wczoraj euro, co odbiło się negatywnie na notowaniach złotego. Nie
pomogły naszej walucie nawet bardzo dobre dane z polskiej gospodarki za
grudzień gdzie zarówno odczyty sprzedaży detalicznej, jak i produkcji
przemysłowej okazały się znacząco wyższe od oczekiwań.

I
wreszcie nad złotym w dalszym ciągu ciąży zeszłotygodniowa, zaskakująca decyzja
jednej z trzech głównych agencji ratingowych Standard and Poors o obniżeniu
Polsce ratingu z A- na BBB+ z rekomendacja negatywną, czyli przewidywaniem w
przyszłości dalszego pogorszenia atrakcyjności inwestycyjnej naszego kraju.

Piątkowy
poranny handel na naszym rynku przynosi lekka korektę- spadki na złotym
wyhamowały  i póki co obserwujemy próbę
umocnienia do wszystkich głównych walut. W jakiejś części jest to zasługą
wicepremiera Morawieckiego, który w udzielonym wywiadzie  wskazał że długoterminowy cel dla notowań
EURPLN to przedział 4.10-4.40.

Z
przewidzianych w dzisiejszym kalendarium wydarzeń poznaliśmy już wstępne
indeksy PMI dla przemysłu w Strefie Euro, które okazały się lekko niższe od
oczekiwań. W drugiej części dnia o godz. 16:00 napłyną dane z amerykańskiego
rynku nieruchomości oraz opublikowany zostanie indeks wskaźników
wyprzedzających Conference Board- które to w przypadku odczytów powyżej
zakładanego konsensus, może wesprzeć dolara względem euro i tym samym względem złotego.

Damian Papała

Główny dealer walutowy
KantorOnline.pl  

[Głosów:0    Średnia:0/5]
O autorze /

Dział Wymiany Walut i Operacji Finansowych Kantoronline.pl jest zespołem ekspertów, którzy zdobywali swoje doświadczenie nie tylko na polskich, ale i na światowych rynkach.

Dodaj komentarz