Powrót

W oczekiwaniu na Trumpa

Rynki żyją dziś w zasadzie tylko
jednym wydarzeniem. Jest to inauguracja nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych
Donalda Trumpa, zaplanowana na godzinę 18.00 czasu polskiego. Oczekuje się, że
słowa prezydenta-elekta pozwolą określić siłę dolara amerykańskiego, który jest
mocno rozchwiany w ostatnich tygodniach. Moim zdaniem oczekiwania te mogą nie
zostać spełnione, bo Trump zapowiada krótkie wystąpienie, wieszcząc tym samym
przedstawienie niewielu konkretów gospodarczych. Rysuje się więc podobny
scenariusz jak miesiąc temu, kiedy to Trump w swoim wystąpieniu używał samych
ogólników, rozczarowując tym samym rynki, co w efekcie osłabiło dolara. Jedynym
pewnym wnioskiem wyciągniętym przez graczy rynkowych była silna chęć
protekcjonizmu w gospodarce zapowiadana przez prezydenta.

Inwestorzy kierują się często
jednak emocjami a nie konkretami, więc notowania na koniec dnia mogą zaskoczyć.
Przykład tego mieliśmy wczoraj. Janet Yellen, prezes Rezerwy Federalnej,
zasugerowała łagodne, sukcesywne podnoszenie stóp procentowych, gdyż gospodarka
amerykańska jest w dobrej formie i cel inflacyjny zbliża się do konsensusu.
Rynki odczytały tę wypowiedź jako gołębią, z niezrozumiałych w sumie powodów.
Mało kto przecież zakładał podwyżkę stóp już w marcu, a przecież tylko tak
odczytać można wyprzedaż dolara po tej wypowiedzi. Reakcja rynków niewiele
miała wspólnego również z danymi makro, bo przecież indeks FED z Filadelfii
został odczytany na poziomie najwyższym od dwóch lat i wyniósł za styczeń 23,6
pkt. Wypowiedź Yellen zatem nie oznacza wycofania się z podwyżek w tym roku,
zakłada jedynie rozłożenie ich w czasie. Na tym przykładzie możemy się spodziewać
w zasadzie każdej reakcji na wieczorne słowa Trumpa. Łącznie z dalszymi
spadkami dolara i wybiciem kursu EUR/PLN z zakresu 4,36-4,38 na którym wycena w
ostatnich dniach utknęła.

Tydzień przyniósł umocnienie się
funta po wystąpieniu premier Teresy May na temat dalszego procedowania Brexitu.
Premier Wielkiej Brytanii potwierdziła zamiar pełnego opuszczenia Wspólnoty,
ale w sposób przyjazny. Potwierdziła, że trwają rozmowy z wybranymi krajami na
temat wzajemnych umów handlowych. Brytyjczykom zależy również na utrzymaniu
instytucji finansowych w londyńskim City. Reakcją na te słowa było skokowe
umocnienie funta, który wczoraj w relacji do złotego lekko przebił poziom 5,07
GBP/PLN z poniedziałkowych dołów przy 4,96 GBP/PLN. Dziś o godzinie 10.30
poznaliśmy dane o sprzedaży detalicznej za grudzień, które funtowi jednak
podcięły skrzydła. Sprzedaż liczona miesiąc do miesiąca spadła o 1,9% wobec
konsensusu przy – 0,1%, a liczona rok do roku również rozczarowała i wyniosła
4,3% wobec oczekiwań na poziomie 7,2%.

O 14.00 GUS poda dane o
koniunkturze w przemyśle, handlu detalicznym i budownictwie oraz wskaźnik
ufności konsumenckiej. Dane są o tyle ważne, że mogą potwierdzić lub zaprzeczyć
pozytywnym danym o ożywieniu w inwestycjach i budownictwie notowanymi od
listopada. W grudniu okazało się, że wzrost produkcji przemysłowej wyniósł 2,3%
licząc rok do roku, a sprzedaż detaliczna skoczyła o 6,4%.

Dzisiejszy handel przed
wystąpieniem Donalda Trumpa nie powinien charakteryzować się dużą zmiennością,
pary na złotym czekają na większe impulsy. Na godzinę 11.00  średni kurs euro wynosił 4,3660 EUR/PLN,
dolar amerykański kosztował 4,1012 USD/PLN, frank szwajcarski wyceniany był na
4,0708 CHF/PLN a funt brytyjski na 5,0404 GBP/PLN.

Robert Madejski,
Starszy Dealer Walutowy kantoronline.pl

[Głosów:0    Średnia:0/5]
O autorze /

Dział Wymiany Walut i Operacji Finansowych Kantoronline.pl jest zespołem ekspertów, którzy zdobywali swoje doświadczenie nie tylko na polskich, ale i na światowych rynkach.

Dodaj komentarz